Jak słuchać siebie i ustalać własny rytm?

March 1, 2021

U Kaszuki na kanapie - rozmowa z Małgorzatą Jasnoch

Czy każda z nas potrzebuje równowagi życiowej? W jaki sposób poczuć, że coś nie gra i jak temu zaradzać? Czy i jak pandemia wpływa na naszą równowagę?

Na te i wiele innych pytań odpowiedziała Małgorzata Jasnoch, która była dziś moim gościem. Małgosia ma wieloletnie doświadczenie biznesowe i pasjonuje się wspieraniem kobiet-liderek w ich rozwoju.

Zapraszam do lektury!

Cały wywiad Kasi z Małgosią w wersji dźwiękowej jest dostępny poniżej.

Kasia: Witam Cię, Gosiu. Spotkałyśmy się, żeby porozmawiać o równowadze w życiu. Czym według Ciebie jest ta równowaga?

Małgosia: Równowaga to przede wszystkim wewnętrzne poczucie zadowolenia z siebie. To poczucie, że to, co się realizuje w życiu ma odpowiednie proporcje i jest zgodne z wartościami danej osoby. Tak ja to widzę.

W moim życiu oznacza to konkretnie, że w pracy chcę mieć poczucie sensu tego, co robię. To ma miejsce, gdy wiem, że moja praca jest komuś potrzebna. Na przykład, gdy dostaję informację zwrotną, że spotkania przeze mnie prowadzone są dla ludzi odkrywcze i przynoszą im poukładanie spraw w głowie i ulgę.

Praca jest dla mnie ważna, ale żyć w równowadze mogę tylko wtedy, gdy w moim życiu poza nią mogę realizować pozostałe moje wartości. W moim przypadku są to przede wszystkim niezależność, wpływ, rodzina i dzieci. Poza tym, cenię sobie bardzo zmienność otoczenia i rozwój.

Gdy tej wszystkie wartości jestem w stanie realizować, to jestem w równowadze. Owa równowaga nie jest czymś nabytym na stałe, więc muszę nad nią stale pracować.

K: No właśnie. Jak to jest z tym odkrywaniem równowagi? Czy rodzimy się w równowadze, potem ją tracimy i musimy odkrywać ją na nowo? Czy na początku życia nie możemy mówić o czymś takim jak równowaga i jej potrzeba pojawia się dopiero z czasem?

M: Gdy byłam młodą dziewczyną po studiach, z ogromnymi pokładami energii, zaczynając pracę na ostatnim roku studiów, w ogóle się nie zastanawiałam nad równowagą.

K: Może byłaś wtedy w równowadze?

M: Mogło tak być. Wtedy szybkie życie i dużo doznań były dla mnie szalenie ważne. I pewnie sposób w jaki żyłam wtedy odpowiadał mojej potrzebie równowagi dla tamtego okresu.

Gdy natomiast nadszedł czas w moim życiu, kiedy zaczęłam czuć przeciążenie i zmęczenie, to zaczęłam szukać równowagi. Widzę wyraźną różnicę pomiędzy okresem mojej pracy w Inkubatorze Starter a moim życiem obecnym. Wtedy wszystko kręciło się dla mnie w świecie tłumnym, bardziej powierzchownym. Teraz, z kolei, wolę pracować z mniejszą grupą ludzi, mieć z nimi dłuższy i głębszy kontakt.

K: To ciekawe jak z biegiem czasu zmieniało Ci się podejście do równowagi. Wiesz, zastanawia mnie jeszcze jedna kwestia. Dlaczego ciągle mówi się o work-life balance? Czy może powinnyśmy mówić o całościowej równowadze życiowej?

M: Obecnie często się mówi o zjawisku „work-life blended”, gdy praca mocno się miesza z życiem prywatnym. Gdy robisz coś z pasją, to pewnie praca będzie się wkradać popołudniami i wieczorami w Twoje życie. W moje się wkrada. To jest tak, że gdy siedząc w domu na kanapie znajdziesz ciekawy artykuł i on Cię zafascynuje, to nie będziesz sobie zadawać pytania czy robisz to prywatnie czy służbowo. Jeśli wyciągniesz z niego ciekawe wnioski dla pracy, to co w tym złego?

 

Zdjęcie z prywatnej kolekcji Małgosi

Ja sobie jednak założyłam, że nawet gdy mam bardzo intensywny czas w pracy i czasami muszę otworzyć komputer po południu, to najpóźniej o 20:00 chce go zamknąć. Po tej godzinie nie chcę zajmować się tematami związanymi z pracą, a już w szczególności korzystać z ekranów.

Również z tego powodu świadomie wybieram lektury do poduszki. Kiedyś niechybnie sięgnęłam po świeżo wydaną książkę Santorskiego, żeby sobie przejrzeć wieczorem w łóżku. Natychmiast odpaliły mi się linki biznesowe, bo to książka o liderach. Inspiracje i przemyślenia były „pracowe”, od razu miałam gorszy sen. Nowe pomysły przychodzą do mnie o 4:00 nad ranem, kiedy mózg sobie poukładał wiedzę z poprzedniego dnia.

Więc z jednej strony praca i reszta mocno się mieszają, a z drugiej strony stawiam jasne granice.

K: Można by zaryzykować takie stwierdzenie, że to nie chodzi o stawianie granic pomiędzy pracą i całą resztą, tylko o świadome zarządzanie bodźcami? To, o czym przed chwilą mówiłaś, równie dobrze może dotyczyć chociażby sportu. Czytając do poduszki książkę o intensywnych treningach, też się niepotrzebnie bodźcuję i nakręcam.

M: To prawda. Również niewskazane jest uprawianie sportu przed snem. Generalnie, sama bardzo ostatnio zwracam uwagę na to co robię przed snem, żeby mój sen był spokojny i wartościowy.

K: Tutaj jasno wybrzmiewa, że ciągle poszukujesz optymalnej równowagi. Ja mam podobnie. Zastanawiałaś się czy to dotyczy każdego? Czy każdy potrzebuje równowagi?

M: Pewnie na swój sposób każdy, tylko ta równowaga jest dla każdego w innym miejscu. Często jest też tak, że nie myślimy o równowadze, dopóki jej nie stracimy.

Gdy zaczynałam moje życie zawodowe i nie miałam rodziny, moja równowaga była zupełnie gdzie indziej niż teraz. Wtedy byłam ambitną 23-letnią liderką z wysokim poziomem energii i chęci do działania. Byłam w zupełnie innym miejscu życia, niż po 20 latach liderskiego doświadczenia, często na stanowiskach mocno eksponowanych publicznie.

Nadal mam dużo energii, ale muszę nią bardziej świadomie zarządzać. Moje wiaderko energetyczne musi być regularnie uzupełniane, żeby nie pozostać pustym. Wtedy mianowicie życie może mnie zatrzymać dobitniej niż tylko problemami ze snem.

Myślę, że jeśli czujemy swoje ciało, to naturalną rzeczą jest dążyć do równowagi. Niestety w dzisiejszych wymagających czasach coraz częściej, szczególnie kobiety, nie potrafią się zatrzymać.

Miałam ostatnio takie doświadczenie z bardzo wyeksloatowaną liderką, która stwierdziła, że bardzo by się jej przydały nasze warsztaty dbania o siebie. Miała tylko jedno „ale”: nie mogła znaleźć na nie czasu!

Takie sytuacje są trudne i napawają mnie smutkiem. Właśnie, gdy niby wszyscy wiedzą co należy zrobić, żeby było lepiej, a jednak istnieją tak przytłaczające czynniki hamujące, że pogrążamy się jeszcze bardziej. Te hamulce są głównie w naszej głowie. Jeśli tego sobie nie uświadomimy, to nie będziemy w stanie zrobić kroku w dobrą stronę.

Ostatnio nawet słyszałam takie stwierdzenie, że jeśli nie masz 15 minut dziennie na medytację, to powinnaś medytować pół godziny lub godzinę.

Zdjęcie z prywatnej kolekcji Małgosi

K: Mówimy o tym, że często brakuje nam równowagi. Mówiłaś, że pewnie dopiero, gdy jej brakuje, zaczynamy się nad tym zjawiskiem w ogóle zastanawiać.
Masz do czynienia z wieloma kobietami, które dochodzą do wniosku, że chcą coś w swoim życiu zmienić, żeby je lepiej zbalansować. Na podstawie tych doświadczeń, powiedz w jaki zwykle sposób możemy poczuć, że nam brakuje równowagi. Jakie symptomy dają nam o tym znać?

M: Poczujemy, jeżeli damy sobie odczuć. To znaczy, że musimy być świadome naszego ciała! Bo czujemy to zazwyczaj w ciele – zazwyczaj w brzuchu, który jest podobno naszym drugim mózgiem, takim od czucia.

Pewnie każda z nas trochę inaczej będzie odczuwać podwyższonego stresu. Dobrze jest być czujną na to, kiedy stres jest dla Ciebie wciąż przyjemnie mobilizujący, a kiedy zaczyna Cię zżerać. Ja to czuję w brzuchu, w jelitach. W tych mocniejszych przypadkach odczuwam silny ból, co na szczęście zdarza się obecnie rzadko.

Drugim takim barometrem braku równowagi jest często sen. W moim przypadku natychmiast daje mi znaki, jeśli jest coś nie tak. Niestety. A może na szczęście, bo wtedy przynajmniej mogę coś z tym zrobić.

Wspomniałam o dwóch możliwych symptomach, które akurat sama odczuwam. U innych kobiet mogą one być oczywiście odmienne. W niektórych przypadkach nie jest to bezsenność, a właśnie potrzeba wydłużonego snu. Mogą to być bóle pleców, karku czy głowy.

Przykład z życia wzięty. Właśnie wróciłam z 5-dniowego odosobnienia. Wspaniale się tam wyciszyłam. Paradoksalnie podczas takiej silnej dbałości o siebie, mocniej się uwrażliwiam i odczuwam sygnały z ciała dużo mocniej!

W poniedziałek czekał na mnie dość pełen grafik: od rana prowadzę niełatwy warsztat, potem wywiad z klientem, potem przygotowanie do wtorkowego warsztatu, a potem przygotowanie do rozmowy z Tobą. Dodatkowo mnóstwo innych drobnych spraw. Sama myśl o tym wszystkim dawała się odczuć w moim ciele poprzez to, że …nie mogłam zasnąć przez pół nocy. To była informacja dla mnie, że następnym razem po takim wyjeździe powinnam sobie zaplanować bardzo miękkie wejście w pracę. Mogłabym na przykład najpierw zająć się spokojnie sprawami wewnętrznymi, a dopiero potem stopniowo wchodzić w pełną mobilizację.

W ogóle za każdym razem, gdy czuję w ciele, że przesadziłam z liczbą obowiązków, od razu siadam z kalendarzem i przesuwam lub wycinam zajęcia.

K: To bardzo dobra metoda. Zastanawiam się jednocześnie czy potrafisz to robić w taki sposób, żeby takie odkładanie na później nie przysporzyło Ci więcej stresu w przyszłości?

M: To jest kwestia dokonywania wyborów, ustalania priorytetów. Muszę wiedzieć które elementy w mojej pracy są dla mnie najważniejsze i im nadawać priorytet. Tym samym muszę z części rzeczy zrezygnować. To jest szczególnie trudne, jeśli wszystko jest dla mnie fajne, albo gdy wiem, że jeśli teraz zrezygnuję z jakiegoś klienta, to potem mogę mieć dziurę. Bo w moim biznesie zawsze są górki i dołki.

Jednak ja już teraz doskonale wiem, że jeśli nie posłucham swojego ciała, to potem i tak dopadnie mnie problem ze snem i nie będę w stanie zrealizować zobowiązań.

Ponadto musimy nauczyć się prosić o pomoc i niektóre zadania oddelegowywać. W domu oznacza to, że ogromną rolę odgrywa wsparcie przez partnera. Jeśli ono jest, to jesteśmy w stanie o wiele więcej udźwignąć. Jeśli nie, bo czasem też tak bywa, musimy być kreatywne i znajdować pomoc gdzie indziej.

K: Na przykład można znaleźć panią do pomocy w sprzątaniu.

M: Dokładnie. To samo dotyczy zresztą pracy. Ja się nauczyłam delegowania obowiązków dzięki okresom, w których byłam mocno przeciążona. Wtedy okazało się, że wcale nie muszę wszystkiego robić sama ze swoją zastępczynią. Miałyśmy cały zespół, który, gdy tylko dostał od nas zaufanie i wsparcie, robił świetną robotę. Bez nich nigdy nie zaszlibyśmy tak daleko.

K: Cieszę się, że dzielisz się swoim doświadczeniem. Mam nadzieję, że to zainspiruje inne kobiety do zatrzymania się i spojrzenia na swoje życie z innej perspektywy.
Ciekawa też jestem czy na podstawie Twoich obserwacji innych kobiet jesteś w stanie wyłonić takie okresy w życiu kobiety, kiedy ryzyko utraty równowagi jest większe?

M: Tak! Dzieci! Zdecydowanie, urodzenie każdego dziecka po kolei jest przełomowe i wywraca nasze życie do góry nogami. Jest to szczególnie trudny czas dla kobiet-liderek. Funkcjonują one zwykle w ciągłym konflikcie pomiędzy dziećmi a zespołem. Gdy skupią więcej uwagi na dziecku bądź dzieciach, to automatycznie mogą dać jej mniej zespołowi. I na odwrót. To jest trudny konflikt wewnętrzny. Ja go mam w sobie non stop. Mimo że teraz jest dużo lepiej i potrafię zarządzać moimi priorytetami i energią, ale takiej 100-procentowej równowagi to chyba nie osiągam.

K: Ja mam taką refleksję ze swojego życia, że 100-procentowa równowaga krótkoterminowa to utopia. Ciągle mam do czynienia z taką sinusoidą. Raz poświęcę więcej uwagi rodzinie, innym razem pracy czy innym obszarom życia. Najważniejsze dla mnie jest jednak, żeby w dłuższym terminie wszystkie ważne dla mnie obszary mojego życia były odpowiednio zaopiekowane. Wtedy mogę powiedzieć, że jestem w równowadze.

M: Faktycznie coś w tym jest. Też to widzę w swoim życiu. Gdy mój pierwszy syn podrósł, mogłam się bardziej oddać swojej pracy w Inkubatorze. Z kolei, kiedy urodził się mój drugi synek, większość mojej uwagi została znowu przekierowana na rodzinę.

K: Gosiu, a jak to jest z równowagą podczas pandemii? Przed jakimi wyzwaniami stoją kobiety pracujące, z którymi masz kontakt z racji swojej działalności biznesowej?

M: Godzenie wszystkich ról na raz. Mama, nauczycielka, szefowa we własnej firmie, szef-strateg... i to wszystko na chwiejącej się na falach pandemii łodzi.

Opowiem Ci o mojej niedawnej rozmowie z właścicielką małej firmy trenerskiej. Mąż, prowadzący własne studio fotograficzne, 2 dzieci: starsze z Aspergerem, młodsze w 2. klasie podstawówki. Marzec, wszystko staje, oboje tracą pracę, z dnia na dzień żadnego źródła dochodu. Dwójkę dzieci trzeba obsłużyć w szkole.

To jest akurat pozytywny przykład, bo sytuacja była trudna, ale razem z tego po kilku miesiącach wybrnęli. Dziś on ma z powrotem zlecenia, ona też, ale dodatkowo przejmuje ciężar nauki dzieci, gdy tylko one przechodzą na naukę zdalną.

Niestety tak jest w większości przypadków: kobiety częściej próbują godzić te wszystkie role – opiekunek dzieci, rodziców, nauczycielek i przedsiębiorczyń. Tak się jednak niestety nie da. Presja jest za duża.

Badanie “Women in workplace COVID” przeprowadzone we wrześniu 2020 przez McKinsey&company wyraźnie pokazało, że 30% więcej kobiet niż mężczyzn rozważa zakończenie lub spowolnienie kariery. Dotyczy to aż ¼ wszystkich starszych pracujących kobiet.

Bardzo alarmujące dane dotyczą pracujących matek, które zamiast dotychczasowego tzw. podwójnego etatu (praca i dom) przechodzą na tzw. potrójny etat. Spędzają one (szczególnie dotyczy to matek dzieci poniżej 10. roku życia) nawet 5 godzin dziennie więcej na obowiązkach domowych i szkolnych niż to miało miejsce przed pandemią.
Wspomniane badanie dotyczyły rynku amerykańskiego. Spodziewam się jednak, że u nas nie wygląda to lepiej.

Najgorszy czas pandemii z punktu widzenia zarządzania sobą, obowiązkami i stresem już chyba minął i wiele kobiet już wychodzi z tego głębokiego dołka. Myślę jednak, że to, co się wydarzyło w czasie pandemii, pozostawi swój długoterminowy ślad.

K: Gosiu, spróbujmy w takim razie na koniec podać wszystkim uniwersalny przepis jak najlepiej zabrać się za przywracanie równowagi w życiu?

Zacznijmy od tego, że tylko 10 % naszego szczęścia zależy od okoliczności zewnętrznych, a aż 90% od tego w jaki sposób nasz mózg przetwarza to, co się dzieje wokół nas! Polecam obejrzenie prezentacji TED Shawn’a Achor’a “The happy secret to better work”. Shawn mówi o tym, że nasz sukces zależy tylko w 25% od ilorazu inteligencji a aż w 75% od optymizmu, wsparcia społecznego oraz umiejętności postrzegania stresu jako wyzwania, a nie zagrożenia.

Najpierw potrzebujemy szeroko pojętej samoświadomości. Składa się na nią zarówno świadomość tego czy chcemy od życia, co jest dla nas ważne, jak i świadomość tego co się z nami dzieje, gdy tracimy równowagę. Jakakolwiek zmiana na lepsze musi się zacząć od uświadomienia sobie potrzeby.

Najlepiej, gdy znamy swój indywidualny barometr, który będzie nam mówił kiedy tracimy równowagę. Ten barometr działa najefektywniej, gdy nam pokazuje co dokładnie wpływa na brak równowagi, której energii nam brakuje: fizycznej, umysłowej, emocjonalnej czy może brakuje nam sensu życia.

Właśnie w ten sposób pracujemy na naszych warsztatach. Każdy z tych 4 rodzajów energii rozkładamy na czynniki pierwsze. Robimy testy autodiaganostyczne, żeby zbadać, gdzie to wiaderko energii jest najbardziej puste.

Wtedy dopiero możemy szukać rozwiązań.

W ciągu całego naszego życia, gdy chcemy utrzymać równowagę, a szczególnie gdy chcemy ją odzyskać, bardzo ważny jest kontakt z samą sobą. Pomoże nam w tym regularne przebywanie w samotności. To może być medytacja w domu lub spacer w lesie. Ważne, żeby móc się wsłuchać w siebie.

Gdy już wiemy co jest dla nas najlepsze, możemy zacząć budować nowe nawyki. Takie, które będą nam służyć w obecnej sytuacji. Te nawyki pomogą nam wejść w nowy rytm życia. Taki, który doprowadzi nas do nowej równowagi.

Jednocześnie dobrze jest wyeliminować nawyki, które wpływają na nas destrukcyjnie.

No i, na koniec, nie zapomnijmy o docenianiu tego, co mamy. Ja codziennie wieczorem wypisuję sobie rzeczy, za które jestem wdzięczna. To pomaga mi optymistycznie patrzeć na świat.

Przepis Małgosi na równowagę

  • Samoświadomość
  • Znajomość swojego barometru
  • Kontakt ze sobą i swoim ciałem
  • Regularne przebywanie ze sobą w ciszy, obcowanie z naturą
  • Znalezienie odpowiedniego rytmu życia
  • Budowa dobrych nawyków
  • Eliminacja złych nawyków
  • Wdzięczność
K: Dziękuję Ci bardzo, Gosiu, za tę rozmowę. Mam nadzieję, że Twoje wskazówki zainspirują kobiety do działania w kierunku odzyskiwania równowagi w życiu. Liczę też na to, że pandemia powoli minie i niektóre problemy z nią związane znikną. Wtedy wszystkim nam będzie łatwiej utrzymać równowagę na co dzień.
Małgorzata Jasnoch

Małgorzata Jasnoch

Doradca biznesowy, trenerka, współwłaścicielka firmy szkoleniowej TEAL Action Learning Global, w której m.in. zajmuje się turkusowym zarządzaniem w biznesie i efektywnym zarządzaniem sobą. Szczęśliwa mama dwóch synów. Uwielbia zarówno być w akcji, jak i znajdować wyciszenie w praktyce mindfulness.

0 Comments

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Kaszuka Newsletter

Rozwijaj się mądrze! Otrzymuj nowości i porady prosto do Twojej skrzynki!

Dziękuję! Jesteś zapisana na listę osób otrzymujących newsletter Kaszuka. Cieszę się, że jesteś z nami!

Share This