Około 72% osób twierdzi, że najbardziej genialne pomysły wpadają do głowy pod prysznicem. Sądzisz, że chwila relaksu może wyzwolić w Tobie pokłady kreatywności? Czy inspiracja przychodzi całkowicie znienacka?
Wybrałam się na poszukiwanie odpowiedzi na te i inne pytania, dotyczące sensu „nicnierobienia”.
Efekt prysznicowy
Scott Barry Kaufman, autor wyżej wspomnianego badania „prysznicowego” twierdzi, że prysznic to takie magiczne miejsce, które pomaga wyzwolić kreatywne myślenie. Dzieje się tak, gdyż stojąc pod ciepłym strumieniem wody głęboko się relaksujemy i pozwalamy umysłowi swobodnie wędrować. Otwieramy się na swój wewnętrzny strumień świadomości i sen na jawie.
Nie muszę daleko szukać, żeby znaleźć na to namacalne dowody. Mój mąż prawie zawsze wychodzi spod prysznica z nowymi pomysłami. Ja, natomiast należę chyba do 28% „prysznicoodpornych”. Moja kreatywność włącza się zwykle w zupełnie innych sytuacjach. Przed snem, po przebudzeniu, wśród natury, podczas uprawiania sportu.
Gonitwa życia i myśli utrudniające nicnierobienie
Przyznaję, że mam z tym problem. Gonitwa myśli, dotycząca spraw bieżących nie pozwala mi spokojnie usiąść, wyłączyć się i dać dojść kreatywności do głosu.
Bywają momenty, kiedy niejako przypadkiem wyłączałam się z „bieżączki” spraw i wtedy wpadały mi do głowy najlepsze pomysły. Takie wyłączenie się może trwać 15 minut, pół dnia albo czasem dłużej. Pomysły powstałe w takich okolicznościach są zwykle nieszablonowe, a ich realizacja sprawia mi frajdę przez wiele miesięcy!
Dlatego teraz robię wszystko, co w mojej mocy, żeby ten nienaturalny dla mnie stan nicnierobienia sukcesywnie wdrażać w moje życie. Żeby stał się dla mnie nawykiem.
Nicnierobienie a standardy społeczne
Nie jestem wyjątkiem z moją trudnością przełączenia się w tryb nicnierobienia! Większość z nas jedzie niezatrzymującym się pociągiem. Czyżby 5 minut pod prysznicem było jedyną możliwością zatrzymania się? Mimo fajnego efektu prysznicowego, na pewno nie jest to ani jedyna, ani najlepsza droga do zatrzymania. Zanim jednak przejdziemy do konkretnych sposobów na reset, przyjrzyjmy się jak to się dzieje, że ciągle jesteśmy w biegu.
Dlaczego ciągle gonimy?
Przyczyn zapewne jest wiele. Mogą to być wryte w nasz twardy dysk przekonania, że trzeba ciężko pracować. Czy doświadczyłaś w dzieciństwie uwag ze strony starszych, że nie wolno się nudzić? Już w najmłodszych latach dziedziczymy przekonania naszych rodziców czy nauczycieli. W wieku dorosłym te programy ciągle nam się odtwarzają mimo naszej woli.
Różnego rodzaju wymagania społeczne również mocno wpływają na nasze przekonania i zachowania. Ile razy wydawało Ci się, że szef w pracy krzywo patrzy, gdy siedzisz i pijesz kawę, „nic nie robiąc”? Choć też nie można wykluczyć, że szef wcale krzywo nie patrzył, tylko to była Twoja projekcja Twoich własnych przekonań.
Po co ciągle gonimy?
„Dlaczego” pokaże Ci spektrum przyczyn Twoich zachowań. Są one pomocne w zrozumieniu siebie i swoich działań. Żeby jednak cokolwiek zmienić w tym kieracie, warto się zastanowić nad tym po co jesteś w takim pędzie. Jaki jest Twój cel?
Świetnie skwitował to amerykański pisarz, poeta i filozof, żyjący w XIX w, Henry David Thoureau:
Nie wystarczy być zajętym. Mrówki też są zajęte. Pytanie brzmi: Po co jesteśmy tak zajęci?
Już w tamtych czasach Thoureau obserwował zły wpływ konsumpcjonizmu na człowieka.
Być zajętą czy nic nie robić? Co jest lepsze?
Niestety, we współczesnych organizacjach uzależnienie od pracy jest wspierane, a nawet nagradzane. Tymczasem najbardziej skuteczni menedżerowie to ci, którzy potrafią zarówno działać, jak i poświęcać czas na nicnierobienie.
Nierobienie niczego wiąże się z uwolnieniem się od zewnętrznego i wewnętrznego przymusu bycia zajętym.
Bardzo podoba mi się przykład pokazany przez Stephena Covey w bestsellerze, którzy wszyscy znamy: „7 nawyków skutecznego działania”.
Covey pokazuje przykład mężczyzny, który z użyciem piły ścina drzewo.

Obserwator z boku podchodzi i pyta:
– Co robisz?
– Nie widzisz? Ścinam to drzewo.
– Wyglądasz na bardzo zmęczonego! – mówi – Długo już to robisz?
– Ponad pięć godzin – odpowiada. – I jestem skonany! To ciężka praca.
– Może zrób małą przerwę i naostrz piłę? – proponuje. – Z pewnością poszłoby wtedy szybciej.
– Nie mam czasu na ostrzenie piły – odpowiada mężczyzna stanowczo. – Ścinam drzewo.
Wiesz o co chodzi? O wygospodarowanie czasu na zregenerowanie sił, by być bardziej wydajną. Ale to nie wszystko. Takie zatrzymanie się da Ci możliwość zastanowienia się czy to, co robisz, ma w ogóle sens.
Okazuje się , że najważniejsze nie jest to, by coś robić, ale by to robić mądrze. Tylko takie ciągłe powracanie do tego momentu zastanowienia prowadzi nas do stałego jednostajnego wzrostu, do większej produktywności, zadowolenia z życia i równowagi.
Czyli lenistwo jest ok?

Nie popadajmy ze skrajności w skrajność! Nie mylmy lenistwa i ciągłego odkładania rzeczy na później z nicnierobieniem.
Sztuka nie robienia niczego ma służyć temu, że gdy jesteśmy już zajęte, to jest to z sensem. Dzięki temu, że przystaniemy i damy swojemu mózgowi przestrzeń, pobudzimy naszą kreatywność, poukładamy sobie różne sprawy, a może nawet dotrzemy do swoich najgłębszych pragnień. Dodatkowo pielęgnujemy w ten sposób spokój wewnętrzny, który jest błogosławieństwem dla naszego zdrowia i dobrego samopoczucia.
Bezczynność – najtrudniejsza aktywność
Czasem, gdy siedzę bezczynnie, (oj, przyznaję, że rzadko mi się to zdarza) mam poczucie, że czegoś mi brakuje. Muszę się wręcz powstrzymywać przed sięgnięciem po komórkę czy czasopismo lub przed włączeniem telewizora. Gdy jednak przełamię ten „głód działania”, dzieją się piękne rzeczy. Doświadczam głębokiego relaksu, mój umysł nagle zaczyna pracować na zupełnie innych falach.
W takich właśnie sytuacjach zdarza mi się wymyślać fajne rzeczy, takie z kategorii „out of the box”.

Wiesz jak to się stało, że Izaak Newton odkrył grawitację? Jak głosi legenda, gdy siedział pod jabłonią, spadło mu na głowę jabłko! Newton nie był wtedy w pracy ani niczego nie poszukiwał, tylko siedział i nic nie robił.
Sposoby na NICNIEROBIENIE
Medytacja

Udowodniono, że medytacja ma nieoceniony wpływ na jakość naszego życia. Badanie przeprowadzone przez Erasmus University w Rotterdamie wykazało, że 10 do 12 minut medytacji może znacząco obudzić w nas kreatywność, uspokoić umysł, poprawić nastrój i zmniejszyć stres.
Sen

Powszechnie wiadomo, że dobry jakościowo sen pozytywnie wpływają na wszystkie czynności życiowe człowieka.
Podczas snu ładujemy baterie, uspokajamy organizm, przetwarzamy to, co się wydarzyło.
Wspaniałym remedium jest również 10-20 minutowa drzemka. Taki krótki reset może znacznie zwiększyć naszą produktywność i kreatywność oraz pozwolić na spojrzenie z innej perspektywy.
Offline

W dzisiejszych czasach nie musimy zabiegać o zdobywanie informacji. Sztuką jest raczej odfiltrowywanie tych znaczących informacji z całego gąszcza tych, które do nas docierają.
W badaniu przeprowadzonym w Danii stwierdzono, że uczniowie, którzy przez tydzień byli odłączeni od sieci społecznościowych, byli bardziej zadowoleni, a ich pozytywne emocje wzrosły. Fakt, że do ich mózgów nie docierały żadne dodatkowe informacje, wprowadzał ich w stan spokoju i wytchnienia. Takie odłączenie od sieci pozwoli Ci podłączyć się pod siebie. Będziesz miała szansę poczuć swoje emocje, obudzić swoją kreatywność i po prostu normalnie odpocząć.
Aktywność fizyczna

Wszelka aktywność fizyczna, która pozwala Ci skupić się tylko na swoim ciele i oddechu będzie miała dobroczynny wpływ na reset umysłu. To może być spacer wśród natury. Ważne, żeby nie było w tym czasie zbyt wiele intensywnych bodźców zewnętrznych (zgiełk miasta, słuchanie radia itp.). Fajną opcją jest też joga lub ćwiczenia oddechowe. Bądź po prostu sama ze sobą i oczyszczaj głowę.
Mindfulness

Mindfulness to nic innego jak uważność. To jeden z najmodniejszych terminów naszych czasów. Jesteśmy często zagubione w chaosie życia. Zapomniałyśmy jak to jest z uważnością usiąść i wypić pyszną filiżankę kawy, nie myśląc o niczym innym oprócz tej właśnie kawy. Całe nasze życie składa się z małych elementów. Dostrzeganie ich może nas nie tylko uspokajać, ale również oferuje nam inną perspektywę spojrzenia na wszystko, co się dzieje wokół.
Co dalej?
Jaki jest Twój sposób na nicnierobienie? Potrafisz się zatrzymać i zresetować? Jeśli jeszcze nie masz tego w nawyku, to proponuję zrobić eksperyment.
EKSPERYMENT
Poświęć przez tydzień codziennie 10 minut na nicnierobienie.
Codziennie zapisuj jak się czułaś po takim resecie.
Najlepiej rób to codziennie o tej samej porze. Np. po lunchu. To może być medytacja lub spacer wśród natury, kawa wypita na tarasie, ćwiczenie oddechowe lub cokolwiek innego ze zbioru powyższych inspiracji.
Chodzi o to, żeby wyłączyć umysł. Wiem, nie jest to łatwe. Ja jednak podejmuję wyzwanie i zamierzam zrobić z tego swój nawyk.
Podziwiany przez mnie Gandhi powiedział:
There is more to life than increasing its speed





0 Comments