8 zasad zdrowego odżywiania według Kaszuki

March 19, 2021

Bardzo lubię jeść. Dużo rzeczy zmieniało się w moim życiu, różne rzeczy sobie uświadamiałam po drodze, ale zamiłowanie do jedzenia pozostało. Jaką drogę przeszłam i jakie 8 zasad zdrowego odżywiania sobie stworzyłam? Zapraszam do lektury.

Chorowita Kasia

Zacznijmy od tego, że urodziłam się w czasach, gdy karmienie piersią nie było modne. Wychowałam się więc na jakimś tam mleku w proszku. Dużo chorowałam i dostawałam dużo antybiotyków. Z obecnej perspektywy myślę, że miało to wpływ na mój obecny stan zdrowia, a głównie jelit.

Jako mała dziewczynka, nie rozumiałam zależności pomiędzy jedzeniem i zdrowiem. Rozumiałam jednak bezpośrednie sygnały. Po zjedzeniu całej paczki pierników w czekoladzie (to było dobro deficytowe, dostępne tylko w czasie świąt), było mi niedobrze. Następnym razem, nauczona doświadczeniem, próbowałam sobie dozować tę paczkę pierników. Szczerze mówiąc, nie zawsze mi to dobrze wychodziło. W szkole podstawowej nie należałam do szczupłych. Nie byłam też nadzwyczajnie otyła, ale pamiętam, że chciałam być szczuplejsza.

Nastolatka „przy kości”

Będąc nastolatką, zrozumiałam, że mój organizm nie spala kalorii tak szybko jak u niektórych moich koleżanek. Podpatrywałam moją mamę, która stosowała różne diety „cud” i sama też coś tam próbowałam. Takie umartwianie się niejedzeniem prawie niczego przez tydzień czy dwa to ewidentnie nie moja bajka. Teraz wiem, że to było zachowanie bardzo nieodpowiedzialne dla nastolatki.

Zauważyłam też w tym okresie, że gdy jestem aktywna fizycznie, to nie tylko lepiej się czuję, ale lepiej trawię, mam mniej niezdrowych żywieniowych zachcianek i ogólnie lepiej wyglądam.

Wtedy właśnie podjęłam decyzję (to się chyba zadziało podświadomie), że chcę się regularnie ruszać. Zaczęłam też (świadomie) obserwować różnicę w moim samopoczuciu, gdy spożywałam wystarczającą ilość warzyw i owoców. Czułam się wtedy o niebo lepiej!

To miało też czasem swoje ciemne strony. Pamiętam, że gdy podczas studiów pojechałam do pracy w Stanach Zjednoczonych, bardzo cierpiałam w związku z deficytem świeżych warzyw i owoców. Tęskniłam za jabłkami i pomidorami!

Byłam tam skazana na dietę stołówkową i niestety doświadczyłam tam na własnej skórze jakie są skutki diety bogatej w tłuszcz i węglowodany. Nawet aktywność fizyczna nie była w stanie tego zrównoważyć. Przytyłam wtedy w ciągu dwóch miesięcy chyba z 10 kg!

Testowanie różnych metod jedzenia

Po moim amerykańskim epizodzie testowałam na sobie różne sposoby odżywiania. Nie lubię tego nazywać dietą, bo ona się od razu kojarzy z odchudzaniem, a ja już wtedy byłam na tyle mądra, że szukałam metody odżywiania, która będzie mi się sprawdzać zawsze.

Z wszystkich eksperymentów sprawdziły mi się najlepiej (pod względem samopoczucia i kontroli wagi przez dłuższy okres czasu) następujące rzeczy: owsianka na śniadanie (odżywczość, zastrzyk energii, impuls do spalania), niełączenie białek i węglowodanów podczas obiadu i kolacji (lekkostrawność, możliwość zjedzenia większych porcji), niejedzenie na ok. 2-3 godziny przed snem, picie wody, wody z cytryną i herbat ziołowych. Dwa razy do roku robię sobie taki mini-post, czyli powstrzymuję się od jedzenia słodyczy i picia alkoholu. Nie trzymam się tego w 100%, ale tak w 80% i to mi wystarcza.

Problemy ze zdrowiem po 30-ce

Po urodzeniu trójki dzieci zaczęłam mieć różne dolegliwości. Objawiały się one obniżoną odpornością, alergiami skórnymi, problemami z jelitami. Przyczyn na pewno było wiele i przez te wszystkie lata się na siebie nałożyły. W drodze poszukiwania rozwiązania, doszłam do 2 ważnych wniosków:

  1. Chcę zaopiekować się swoimi jelitami (tzw. drugim mózgiem), bo to one są fizycznym źródłem moich kłopotów.
  2. Chcę się odstresować, bo w stresie mogę upatrywać prawdziwej przyczyny problemów z jelitami.

To pierwsze okazało się stosunkowo łatwiejsze w realizacji, gdyż lepszy stan zdrowia jelit mogłam osiągnąć odpowiednim odżywianiem. To drugie okazało się trudniejsze i pracuję nad tym do dziś. Według mnie zapanowanie nad stresem i emocjami jest bardziej skomplikowanym procesem. Na pewno pomaga mi w tym aktywność fizyczna, medytacja i parę innych praktyk. Daleko mi jednak jeszcze do ideału.

8 zasad zdrowego odżywania

Na pewno ta droga do zdrowszego organizmu dla każdej z nas będzie wyglądać inaczej i każda z nas będzie potrzebować czegoś innego. Wierzę jednak, że jest wiele elementów wspólnych, które mogą posłużyć każdej z Was. Dlatego stworzyłam listę moich 8 zasad zdrowego odżywiania.

1. Stop wyrzeczeniom

Wyrzeczenia działają źle na psychikę. Wolę dozować, znajdować zdrowsze wersje smakołyków, jeść o bardziej odpowiednich porach itp.

2. Zwracam uwagę na to, co jem

Tę zasadę wdrożyłam już wiele lat temu. Większość mojego pożywienia to produkty świeże lub przygotowane przeze mnie. Jem bardzo dużo warzyw i owoców. Zwykle nie kupuję przypadkowych produktów, czytam etykiety. Świadomie wybieram różne przekąski, np. w 80% przypadków to będzie koktajl, a nie drożdżówka.

Zdarza mi się, jak pewnie każdej z nas, zjeść hamburgera, chipsy, frytki, pizzę czy lody. Jeśli nie są to główne składniki mojej diety i nie odczuwam po ich zjedzeniu żadnych dolegliwości, to wszystko jest w porządku. Jeśli jest inaczej, to koryguję.

3. Planuję posiłki

Jest to czasowa i umysłowa inwestycja, ale warta zachodu. Przede wszystkim chroni przed impulsywnym sięganiem po cokolwiek lub przed codziennymi wizytami w McDonaldzie, bo tak jest łatwiej.

Mój plan tygodniowy jest dość ogólny. Ważne, żebym miała w domu podstawowe produkty na cały tydzień. Z dnia na dzień planuję co danego dnia (lub dzień wcześniej) przygotuję.

Kiedy jeszcze chodziłam do biura, to często wieczorny rodzinny posiłek przygotowywałam w takiej ilości, żeby mi starczyło na lunch do pracy.

Sprawdza mi się też przygotowywanie obiadu na raty. Nie jest mi na rękę poświęcanie sporo czasu w ciągu dnia na stanie w kuchni. Wolę skrócić ten czas do minimum, aby w ciągu dnia skupić się na innych ważnych rzeczach, których nie chcę lub nie mogę robić wieczorem.

Na przykład, gdy wiem, że na obiad będzie pierś z indyka, brokuły i ziemniaki, to mogę poprzedniego wieczora zamarynować mięso i upewnić się, że mam w zapasie odpowiednią ilość warzyw.

Jeśli planuję zrobić jutro pożywną zupę, to nastawiam na noc wywar rosołowy w wolnowarze. Kolejnego dnia mam już gotową bazę na moją zupę.

W ten sposób maksymalnie skracam czas przygotowania obiadu przed samym jego zjedzeniem. Świetnie mi się to sprawdza, gdyż w środku dnia naprawdę nie chcę spędzać prawie godziny w kuchni.

4. Samopoczucie jest najważniejsze

Nie oceniam siebie na podstawie wagi czy figury, ale samopoczucia i zdrowia.

Najważniejsze jest dla mnie jak się czuję. Często idzie to w parze z wagą czy figurą, ale te nie są priorytetem. Wiele lat temu po raz ostatni byłam na diecie odchudzającej. Teraz tylko zwracam uwagę na to, żeby jeść te produkty, po których czuję się dobrze. To samo dotyczy ich ilości. Sporadycznie zdarza mi się zjeść za dużo lub coś, co wywołuje ból brzucha. Po takim incydencie daję odpocząć jelitom, piję herbatki ziołowe, lubię też spalić „to coś” podczas treningu.

5. Jedzenie nie jest lekarstwem na emocje

Też tak macie, że pod wpływem emocji chce Wam się jeść? Nie, to nie głód. To chęć poradzenia sobie z daną emocją poprzez jedzenie. Niestety zwykle to jest zgubne, bo emocje nie znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a ja jestem potem na siebie zła, że zjadłam całą paczkę ciastek. Staram się w takich sytuacjach (nie zawsze mi to wychodzi) zanim sięgnę po jedzenie zdiagnozować o co właściwie mi chodzi, co czuję i czy w inny sposób mogę odpowiedzieć na emocje. Czasem działa na przykład relaks w wannie lub medytacja lub spacer. Przykładów może być wiele.

6. Jem spokojnie

To mi przychodzi bardzo trudno, gdyż jestem z natury energiczna i lubię być zajęta różnymi rzeczami. Zwracam jednak uwagę na to, żeby jeść na siedząco, bez komórki czy laptopa.

7. Suplementuję

Najważniejsze jest odpowiednie odżywianie, ale wiele badań już wykazało konieczność suplementacji witaminą D3 dla osób żyjących w naszej szerokości geograficznej. A więc to dotyczy każdej z nas. Pozostała suplementacja powinna bazować na indywidualnych potrzebach. Ja się regularnie badam i na tej podstawie włączam do diety suplementy.

8. Ruszam się

Obok zwracania uwagi na to, co jem i jakiej jakości, ruch jest kluczowym składnikiem mojej diety. Generalnie lubię jeść, cieszyć się różnymi smakami, pić wino. To wszystko jest możliwe, gdy jest zrównoważone odpowiednią ilością ruchu. Ruszam się zamiast ograniczać jedzenie.

 

 

 

8 zasad to taki mój codzienny drogowskaz. U mnie jest już na stałe wykuty w głowie. Doskonale wiem kiedy zbaczam z drogi i jakie mogą być konsekwencje. Czasem to robię, bo takie jest życie. Szybko jednak powracam do sprawdzonych zasad, które dają mi niemal gwarancję dobrego samopoczucia.

A Wy? Jakimi zasadami się kierujecie, żeby czuć się dobrze? Czy zdrowe odżywianie jest dla Was ważną kwestią czy przychodzi Wam tak naturalnie, że w ogóle się nie musicie nad tym zastanawiać?

 

 

 

 

0 Comments

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Kaszuka Newsletter

Rozwijaj się mądrze! Otrzymuj nowości i porady prosto do Twojej skrzynki!

Dziękuję! Jesteś zapisana na listę osób otrzymujących newsletter Kaszuka. Cieszę się, że jesteś z nami!

Share This